Czym jest jasnowidzenie

Jasnowidzenie jest dosłownie tym, co się w znaczeniu tego słowa zawiera: jasnym widzeniem. Słowo to nieraz bywa nadużywane i przekręcane, a nawet haniebnie poniżane aż do mianowania nim kuglarskich sztuczek w objazdowych teatrzykach i cyrkach. Nawet w swoim węższym znaczeniu, obejmuje ono tak wielką ilość różnorodnych zjawisk, odrębnych w swoim charakterze, iż nie jest rzeczą łatwą znaleźć dla niej ścisłą i dokładną definicję. Nazywano je nieraz “widzeniem duchowym”, lecz trudno o bardziej nieścisłą i w błąd wprowadzającą nazwę, gdyż w przeważającej ilości wypadków nie pozostaje ono w związku z żadną zdolnością, którą można by zaszczycić tak wzniosłym mianem.

 

Dla celów naszego obecnego studium możemy je określić jako umiejętność widzenia tego, co dla zwykłego, fizycznego wzroku jest zakryte. Należy od razu zaznaczyć, że bardzo często, choć nie zawsze, zdolności jasnowidzenia towarzyszy i druga, którą można by nazwać jasnosłyszeniem. Jest to zdolność słyszenia dźwięków niedostępnych dla zwykłego fizycznego słuchu. w obecnej pracy, mówiąc o jasnowidzeniu, będziemy tym samym mówić i o tej drugiej zdolności, nie powtarzając wciąż tego drugiego miana – jasnego słyszenia.

 

Jeszcze dwa słowa, zanim przejdę do właściwego tematu. Przede wszystkim nie piszę bynajmniej dla tych, którzy nie wierzą, by zjawisko jasnowidzenia mogło istnieć; nie będę się też starał gromadzić argumentów dla rozproszenia różnych w tym względzie wątpliwości. Ludzie, którzy mają te wątpliwości, powinni przestudiować bogatą literaturę, podającą setki stwierdzonych przykładów lub spróbować sami eksperymentować. Tekst ten przeznaczony jest dla ludzi, którzy posiadają w tym kierunku więcej wiadomości i wiedzą, że jasnowidzenie istnieje, a są nim na tyle poważnie zainteresowani, że pragną zdobyć nieco więcej wiadomości co do jego metod i możliwości; mogę ich zapewnić, że wszystko co tu podaję, jest rezultatem długich, starannych studiów i doświadczeń, stwierdzam przy tym, że choć niektóre opisywane przeze mnie umiejętności mogą się wydawać zupełnie nowe, jednak nie przytaczam tu ani jednego przykładu, któremu podobnych sam bym osobiście nie widział lub nie sprawdził.

 

Choć będę unikał w miarę możliwości wszelkiej specjalistycznej terminologii, to jednak od czasu do czasu będę zmuszony używać terminów zaczerpniętych z literatury teozoficznej bez szczegółowego ich tłumaczenia, przypuszczając iż czytelnicy sami dostatecznie je znają; w przeciwnym razie mogę im tylko poradzić zapoznanie się z którąś z podstawowych książek, jak np. “Mądrość Odwieczna” lub “Człowiek i jego ciała” – Annie Besant. Cały system myśli teozoficznej jest tak ściśle ze sobą powiązany, a wszystkie jego części tak od siebie zależne, że chcąc dać pełne wytłumaczenie jakiegoś użytego przeze mnie terminu, musiałbym podać w skrócie całość systemu, jako przedmowę nawet do tego krótkiego zarysu o jasnowidzeniu.

 

Zanim przystąpię do wytłumaczenia, czym jest jasnowidzenie, zwrócę uwagę na parę rzeczy, dotyczących zarówno różnych sfer, w których ono może działać, jak i warunków dla tego działania nieodzownych.

 

Cała literatura teozoficzna twierdzi, że wszystkie te wyższe zdolności staną się z czasem udziałem całej ludzkości, że na przykład zdolność jasnowidzenia posiada w stanie potencjalnym każdy, a ci, u których się przejawia już obecnie, nieznacznie tylko wyprzedzili w tej dziedzinie resztę ludzkości.
Twierdzenie to polega na prawdzie, a jednak większości ludzi wydaje się mgliste i mało prawdopodobne ponieważ uważają oni te zdolności za coś zupełnie nieznanego ich doświadczeniu i za coś różniącego się zasadniczo od wszystkiego, co znają i czego dotychczas doświadczali. Każdy jest przy tym pewny, że sam jest niezmiernie daleki od ich rozwinięcia.

 

Może łatwiej nam będzie pozbyć się tego przekonania, jeśli postaramy się zrozumieć, że jasnowidzenie, podobnie jak wszystko w przyrodzie, jest głównie kwestią drgań i właściwie tylko rozszerzeniem umiejętności, których używamy codziennie przez całe nasze życie. Żyjemy otoczeni oceanem powietrza i eteru, który przenika zarówno powietrze jak i wszelką materię fizyczną, i tylko dzięki drganiom, zachodzącym w owym otaczającym nas oceanie materii, dochodzą do nas wrażenia z zewnątrz. Jest to rzecz znana nam wszystkim, czy jednak wielu z nas zastanawiało się nad tym, jak nieskończenie mała jest ilość drgań, na które odpowiadamy?

 

Spośród nieskończenie szybkich drgań, rozchodzących się w eterze, jest tylko mały – bardzo mały – odcinek tych, na które zdolna jest odpowiadać siatkówka oka ludzkiego; te specjalne drgania wywołują w nas wrażenie, które nazywamy światłem, czyli jesteśmy w stanie widzieć tylko te przedmioty, od których ten specjalny rodzaj światła promieniuje albo się odbija.

 

W podobny sposób bębenek ludzkiego ucha jest zdolny do reagowania na pewną, bardzo drobną ilość stosunkowo powolnych drgań – na tyle powolnych, aby wprawić w ruch otaczające nas powietrze; możemy więc słyszeć tylko dźwięki wydawane przez przedmioty, które mogą drgać w obrębie tej specjalnej skali drgań.

 

Jest rzeczą doskonale znaną nauce, że w obu wypadkach istnieje ogromna ilość drgań zarówno poniżej, jak i powyżej krańców tych dwóch skal, czyli że istnieje wiele światła, którego nie możemy widzieć, jak i wiele dźwięków, których nie jesteśmy w stanie słyszeć. Jeśli chodzi o światło, to działanie tych szybszych i wolniejszych drgań łatwo dostrzec w skutkach, wywoływanych przez promienie ultrafioletowe na jednym krańcu widma słonecznego i promienie podczerwone (cieplne) na drugim.

 

Właściwie istnieją drgania wszelkiego stopnia szybkości, wypełniające całą skalę pomiędzy powolnymi falami dźwiękowym, a szybkimi falami świetlnymi; ponadto istnieją drgania powolniejsze niż głosowe, oraz nieskończona ilość drgań szybszych od znanych nam jako światło. Gdy się nad tym zastanawiamy, zaczynamy rozumieć, że drgania, które widzimy i słyszymy, są podobne dwóm drobnym, nielicznym grupom strun olbrzymiej harfy, która posiada ich niezliczoną ilość. a gdy pomyślimy, ile już zdołaliśmy się nauczyć i wywnioskować dzięki używaniu tych drobnych fragmentów, możemy choćby w przybliżeniu wyobrazić sobie jakie możliwości leżałyby przed nami, gdybyśmy umieli korzystać z całej tej ogromnej i przedziwnej harfy.

 

Trzeba również zwrócić uwagę, że poszczególni ludzie różnią się znacznie, choć stosunkowo w niewielkich granicach, w swojej zdolności odpowiadania na te nawet nieliczne drgania, które dosięgają ich fizycznych zmysłów. Nie mam tu na myśli tak zwanego dobrego wzroku czy słuchu, dzięki którym człowiek widzi drobniejsze przedmioty, słyszy cichsze dźwięki, niż ktoś inny; nie chodzi tu o siłę wzroku, lecz o skalę wrażliwości.

 

Jeżeli na przykład z pomocą silnie rozszczepiającego światło pryzmatu rzucimy na papier pełną skalę barw widma słonecznego i polecimy różnym osobom zaznaczyć, gdzie widzą jej krańce, to przekonamy się, jak różnią się ich zdolności widzenia. Niektóre osoby będą widziały fiolet o wiele dalej niż widzi większość; inne natomiast mniej fioletu, a za to więcej czerwieni na drugim krańcu. Może znajdzie się kilka osób, które będą widziały po obu stronach nieco dalej niż inne, a będą to na pewno ludzie specjalnie wrażliwi, czyli sensytywni, jak się ich nieraz nazywa – to jest odpowiadający na większą ilość drgań aniżeli większość ludzi naszych czasów.

 

Możemy sprawdzić w podobny sposób różnice w słyszeniu. Jeśli wybierzemy dźwięk nie nazbyt wysoki, na samej jakby granicy słyszalności, i będziemy badali, ile osób z pomiędzy jakiejś grupy ludzi będzie go słyszeć, to będziemy mogli w podobny jak poprzednio sposób sprawdzić różnice w zdolności słyszenia. Pisk nietoperza jest dobrym przykładem takiego dźwięku; doświadczenie wykaże nam, iż w letni wieczór, gdy powietrze pełne jest różnych szmerów i głosów, wysokie i ostre dźwięki wydawane przez te małe stworzenia, są dla ucha ogromnej większości ludzi zupełnie nieuchwytne.

 

Przykłady te wskazują, że nie ma wyraźnej i stałej granicy dla ludzkiej zdolności odpowiadania czy to na eteryczne, czy na powietrzne drgania, i że niektórzy z nas już dziś posiadają te zdolności lepiej rozwinięte niż inni. Można również stwierdzić, że stan zdolności tego samego człowieka zmienia się w różnych okresach i momentach. Nie jest więc trudno wyobrazić sobie, że człowiek jest w stanie rozwinąć te zdolności na tyle, aby z czasem mógł widzieć bardzo wiele z tego, co niewidzialne jest dla innych, i aby mógł słyszeć to, co dla drugich jest niesłyszalne, ponieważ wiemy, że otacza nas niezmierna ilość tych drgań i jakby oczekuje na nasze postrzeganie.

 

Doświadczenia z promieniami Rentgena są jednym z licznych dziś przykładów, jak zadziwiające skutki daje poznanie choćby tylko niektórych z tych dalszych, dotąd nieznanych drgań, a przenikanie tych promieni przez wiele przedmiotów, dawniej uważanych za nieprzenikliwe, wskazuje co najmniej jeden sposób wytłumaczenia sobie tak elementarnych przykładów jasnowidzenia, jak odczytanie listu w zamkniętym pudełku, lub opisanie osób, znajdujących się w sąsiednim mieszkaniu.
Gdybyśmy oprócz zwykłego widzenia nauczyli się widzieć z pomocą promieni Rentgena, wystarczyłoby to dla dokonania podobnej sztuki. Dotąd mówiliśmy tylko o rozszerzeniu czysto fizycznych zmysłów człowieka; jeśli przypomnimy sobie, że posiada on i ciało eteryczne, które jest tylko subtelną częścią fizycznego, że wszystkie organy zmysłowe składają się również z materii eterycznej, znajdującej się w różnych stanach skupienia, a mającej pewne właściwości, które u większości ludzi są jeszcze w stanie uśpienia, to zobaczymy, że nawet ograniczając się do tej linii rozwoju ukrytych zdolności, otwierają się przed nami ogromne horyzonty i bardzo bogate możliwości.

 

Oprócz tego, człowiek posiada narzędzia uczuć i myśli, zwane ciałem astralnym i mentalnym. Każde z nich może być z biegiem czasu uaktywnione, tak aby odpowiadało na drgania subtelnej materii właściwych sfer, dając tym samym Jaźni (Ego), w miarę coraz swobodniejszego jej działania poprzez te narzędzia, możliwość kontaktu, poznawania i władania dwoma nowymi, ogromnymi światami. Sfery te otaczają nas zewsząd i przenikają się swobodnie; nie trzeba też sądzić, że substancja ich jest całkowicie różna i niczym ze sobą nie powiązana; raczej jedna wchodzi bezpośrednio w drugą, i tak najniższa substancja astralna tworzy bezpośredni dalszy ciąg najwyższej fizycznej, a najniższa mentalna dalszy ciąg astralnej. Nie wyobrażamy też sobie materii tych sfer jako czegoś dziwnego i zupełnie odrębnego od materii fizycznej; raczej odwrotnie, możemy o niej myśleć jako o fizycznej, tylko bardziej zróżnicowanej i subtelnej, drgającej też o wiele szybciej i dzięki temu stwarzającej dla nas niemal zupełnie nowe warunki, stany i właściwości.

 

Nie trudno zatem zrozumieć możliwość stałego doskonalenia i rozszerzania naszych zmysłów, tak abyśmy zarówno wzrokiem jak i słuchem mogli chwytać drgania o wiele wyższe i o wiele niższe od dotychczas znanych. Duża część tak poznanych drgań należy do sfery fizycznej i wprowadza nas tylko w eteryczną jej część, która dziś jest dla nas zamkniętą księgą. Drgania te odbiera się za pośrednictwem tej samej co zawsze siatkówki oka, jednak oczywiście za pomocą jej eterycznych, a nie czysto fizycznych cząstek; drgania te jednak działają tylko na jeden organ, wyspecjalizowany do ich odbierania, a nie na całą powierzchnię naszego eterycznego organizmu.

 

Zdarzają się jednak pewne wypadki anormalne, gdy i inne części organizmu eterycznego odpowiadają na te drgania tak samo, a czasem nawet bardziej wyraźnie, niż oko. Takie, bardzo rzadkie wypadki, można tłumaczyć w różny sposób, przede wszystkim jednak jako wynik częściowego rozwoju astralnego, ponieważ przy bliższym badaniu tych przykładów, przekonamy się. że te najwrażliwsze miejsca ciała, niemal zawsze są położone w bliskości którejś z tak zwanych czakr, czyli ośrodków sił żywotnych w organizmie astralnym. Choć ośrodki te nie mogą działać sprawnie we własnej sferze, dopóki świadomość astralna nie zostanie dostatecznie rozwinięta, jednak mogą już być dość silne, aby pobudzać do żywszego działania cząstki eteryczne, które je przenikają.

 

Gdy przejdziemy do zmysłów astralnych, metody ich działania będą zupełnie odmienne. Nasz organizm astralny nie posiada wyspecjalizowanych organów zmysłowych. Jest to fakt, który należy nieco szerzej omówić, gdyż wielu studiujących fizjologię, nie potrafi połączyć tego faktu z twierdzeniem, że cały nasz organizm fizyczny jest przeniknięty materią astralną, że istnieje dokładna współzależność pomiędzy tymi dwoma organizmami, oraz że każdy przedmiot fizyczny posiada swój nieodłączny odpowiednik astralny.

 

Każde z tych twierdzeń jest zupełnie ścisłe, ale dla ludzi, którzy sami nie posiadają jeszcze astralnego wzroku, może to być trudne do zrozumienia. Każdemu rodzajowi materii fizycznej odpowiada określony rodzaj materii astralnej, stale z nią związany, który można oddzielić tylko przy użyciu znacznej siły i umiejętności okultystycznej, ale nawet wtedy tylko na chwilę, dopóki ta siła działa. Jednak połączenie cząstek astralnych jakiegoś przedmiotu pomiędzy sobą jest wiele luźniejsze niż fizycznych w odpowiedniku fizycznym. w sztabie żelaza np. mamy pewną ilość cząstek fizycznych w stanie stałym, czyli zdolnych do stosunkowo małych tylko zmian w swoim wzajemnym położeniu, choć bardzo szybko drgających w swojej własnej sferze. Astralny odpowiednik tej sztaby będzie się składał z materii, którą nazwiemy stałą materią astralną, czyli należącą do najniższego poddziału tej sfery; a jednak jej cząsteczki zmieniają szybko i nieustannie swoje wzajemne położenie, poruszając się swobodnie na kształt cząstek wody na planie fizycznym. Nie ma więc stałego związku pomiędzy żadną fizyczną cząsteczką, a odpowiadającą jej w danej chwili ilością materii astralnej.

 

To samo mamy i w astralnym organizmie człowieka; podzielmy go dla ułatwienia sobie sprawy na dwie części: skupienie gęstszej materii, które zajmuje dokładne miejsce fizycznego ciała, oraz chmurę lżejszej, rzadszej materii, otaczającej poprzednią. W obu tych częściach i pomiędzy nimi wzajemnie odbywa się nieustanne i szybkie krążenie cząsteczek, tak że przy bliższej obserwacji przypominają nam one żywo kipiącą wodę. Łatwo zrozumieć, że chociaż każdy organ ciała fizycznego ma zawsze jako swój odpowiednik pewną ilość astralnej materii, to jednak nie zatrzymuje on tych samych jej cząsteczek dłużej niż parę sekund, nie ma więc tutaj nic, co by odpowiadało specjalizacji fizycznej substancji nerwowej w nerw optyczny czy słuchowy. a więc choć oko czy ucho posiada bez wątpienia swój astralny odpowiednik, to jednak jego cząstki nie są ani więcej ani mniej zdolne do odpowiadania na drgania, wywołujące astralne widzenie lub słyszenie, niż jakiekolwiek inne cząstki organizmu astralnego.

 

Chcąc aby nas rozumiano, musimy wciąż mówić “wzrok astralny” lub “słuch astralny”, jednak używając tych określeń mamy na myśli tylko zdolność odpowiadania na takie drgania, które świadomości człowieka, działającej w organizmie astralnym, przekazują wrażenia podobne w swoim charakterze do tych, jakie mu przekazuje fizyczne oko lub ucho, gdy człowiek działa w swoim organizmie fizycznym. W warunkach zupełnie odmiennego środowiska astralnego nie potrzeba odrębnych organów, aby osiągnąć ten sam rezultat, ponieważ w każdej części astralnego organizmu znajduje się materia, zdolna do takiej odpowiedzi, a więc człowiek, działający poprzez organizm astralny, widzi równie dobrze przedmioty poza sobą, jak przed sobą, w górze i w dole, nie potrzebując się ku nim odwracać.

 

Musimy jeszcze zwrócić uwagę na jedno, mianowicie, na “czakry”, o których już wspominaliśmy.
Każdy, kto studiował trochę teozofię, wie o istnieniu zarówno w astralnym organizmie człowieka, jak i w eterycznej części organizmu fizycznego, pewnych ośrodków, które w miarę ewolucji człowieka są kolejno zasilane i ożywiane przez tak zwany “płomień wężowy”. Ośrodków tych nie można nazwać organami w zwykłym znaczeniu tego słowa, gdyż nie przez nie człowiek widzi i słyszy, odmiennie niż w świecie fizycznym, gdzie widzi lub słyszy tylko przez oczy i uszy; jednak nie można zaprzeczyć, że zdolność widzenia i słyszenia astralnego zależy w dużej mierze od ich ożywienia.
Każdy z nich rozbudza wrażliwość na nową skalę wibracji w całym astralnym organizmie.

 

Jednak i te ośrodki nie są jednak starymi skupiskami materii. Są to tylko wiry w materii tego organizmu, wiry, przez które przepływają wszystkie wchodzące w jego skład cząsteczki; są to również punkty, przez które przepływają do organizmu astralnego energie ze sfer wyższych niż astralna.
Wszelki opis może dać tylko ułamkowe pojęcie o ich wyglądzie, ponieważ są to wiry czterowymiarowe, tak iż energia, która przez nie przepływa i stanowi przyczynę ich istnienia, zdaje się wytryskać nie wiadomo skąd. Ponieważ wszystkie cząsteczki kolejno przechodzą przez każdy z nich, jasne jest, że każdy może pobudzać wrażliwość cząsteczek na pewną skalę wibracji, tak iż wszystkie “zmysły” astralne równie żywo mogą działać we wszystkich cząstkach organizmu.

 

W sferze mentalnej czyli dziedzinie myśli, widzenie jest znów zupełnie inne; tu nie można już mówić o oddzielnych zmysłach, jak wzrok czy słuch, gdyż mamy do czynienia jakby z jednym ogólnym zmysłem, który tak wszechstronnie odpowiada na wszystkie dochodzące do niego wibracje, że gdy jakikolwiek przedmiot wchodzi w zakres jego postrzegania, ogarnia go w oka mgnieniu swoim pojmowaniem, i jak gdyby jednocześnie widzi go, słyszy i odczuwa, jednym słowem poznaje go w pełni i całkowicie w jednym momentalnym akcie. A jednak i ta wspaniała zdolność różni się tylko stopniem nasilenia, a nie odrębnością od tych, jakimi dziś rozporządzamy; w sferze myśli, podobnie jak i w fizycznej, wrażenia są nam przekazywane za pośrednictwem drgań, biegnących od przedmiotu poznawanego do obserwatora.

 

W sferze jeszcze wyższej, a mianowicie duchowej (buddhi), po raz pierwszy spotykamy się z zupełnie nową właściwością, nie mającą nic wspólnego ze zdolnościami, o których dotychczas mówiliśmy, tam ponieważ człowiek poznaje każdą rzecz inną metodą, w której zewnętrzne wibracje nie odgrywają żadnej roli. Poznawany przedmiot staje się częścią człowieka, który go ogląda i poznaje niejako od wewnątrz zamiast od zewnątrz. Lecz z tą umiejętnością jasnowidzenie nie ma nic wspólnego.

 

Rozwój całkowity lub częściowy którejkolwiek z wyżej wyliczonych właściwości mieści się w naszym określeniu jasnowidzenia jako umiejętności widzenia rzeczy ukrytych przed zwykłym, fizycznym wzrokiem. Zdolności te rozwijają się różnymi drogami, nie od rzeczy będzie wspomnieć tu o nich.

 

Wolno nam przypuścić, że gdyby człowiek w czasie swojej ewolucji mógł być odcięty od wszystkich zewnętrznych wpływów, poza najłagodniejszymi, i rozwijać się od początku najzupełniej równo i naturalnie, rozwinąłby prawdopodobnie wszystkie swoje zdolności miarowo i harmonijnie. Fizyczne zmysły rozszerzałyby powoli skalę swojej wrażliwości, aż wreszcie odpowiadałyby na wszystkie drgania zarówno eterycznej, jak i gęstej materii fizycznej, następnie rozwinęłaby się wrażliwość na powolniejsze wibracje dolnej sfery astralnej, ogarniając wkrótce i szybsze, aż we właściwym czasie przebudziłyby się z kolei zdolności sfery mentalnej.

 

W życiu jednak, tak równomierny rozwój jest jednak nieznany; natomiast jest bardzo wielu ludzi, którzy miewają nagłe, choć chwilowe błyski świadomości astralnej, mimo iż nie obudziło się w nich wcale widzenie eteryczne. Ta nierównomierność rozwoju jest jedną z głównych przyczyn niezmiernej łatwości pomyłek i błędów w dziedzinie jasnowidzenia, błędów, od których właściwie nie można się uchronić, chyba że przez długie i staranne ćwiczenie się pod kierunkiem wyrobionego nauczyciela.

 

Każdy, kto się spotkał z teozoficzną literaturą, wie, iż tacy nauczyciele istnieją, że można ich odnaleźć, że nawet w tym dość materialistycznym dwudziestym wieku, starożytne powiedzenie: “Gdy uczeń jest gotów, Mistrz gotów jest zawsze” jest równie prawdziwe jak i drugie: “Jeśli uczeń zdoła przeniknąć do wielkiej Świątyni, znajdzie tam zawsze Nauczyciela”. Wiemy również, że tylko pod takim kierownictwem można bezpiecznie rozwijać te drzemiące w nas zdolności, ponieważ inaczej fatalna może się stać dla niedoświadczonego jasnowidza łatwość złudzeń i pomyłek co do znaczenia, i wartości tego wszystkiego, co się przedstawia jego wzrokowi, jak niebezpieczna może być możliwość zupełnego spaczenia i przeinaczenia widzenia, gdy stara się sprowadzić je do swojej normalnej, fizycznej świadomości.

 

Nie wynika z tego jednak, aby nawet u ucznia, otrzymującego stałe wskazówki co do używania tych okultystycznych zdolności, rozwijały się one w takim harmonijnym porządku, o jakim powyżej, jako o ideale, wspomniałem. Jego poprzednie życie i postępki mogły być tego rodzaju, że nie przyczyniły się jednak do tego, aby ta właśnie droga stała się dla niego najłatwiejsza lub najbardziej pożądana; w każdym razie znajduje się on pod kierownictwem w całej pełni umiejętnym i świadomym wszystkiego, co dotyczy rozwoju wewnętrznego, i może być zupełnie spokojny i pewny, że droga, którą go to kierownictwo prowadzi, jest dla niego najlepsza ze wszystkich. Ma przy tym i drugą pewność, że wszelkie zbudzone w nim umiejętności znajdują się w całkowitym jego władaniu, i że może ich używać ciągle w pełni, gdy zajdzie tego potrzeba w pracy dla ludzkości; natomiast w przypadku człowieka, rozwijającego te umiejętności bez kierunku, przejawiają się one nieraz częściowo i dowolnie, lub pojawiają się, to znów znikają, jak same chcą.

 

Jeśli zdolności jasnowidzenia są częścią wewnętrznego (okultystycznego) rozwoju człowieka, a więc oznaką pewnego wyraźnego w tej dziedzinie postępu, to można zapytać, jak się to dzieje i czym się daje wytłumaczyć, że posiadają je często ludy pierwotne lub też jednostki należące do ciemnych i niewykształconych warstw naszej rasy, jednostki, których poziom – pod jakimkolwiek kątem byśmy go badali – jest niezaprzeczalnie niski. Istotnie na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwne; jest jednak faktem stwierdzonym, że ta szczególna wrażliwość i tak zwane zdolności “psychiczne” dzikusa lub też mało wykształconego, nieoświeconego Europejczyka to zupełnie coś innego niż pozornie tylko podobne, jednak inaczej osiągnięte władze jasnowidza wyrobionego i odpowiednio przygotowanego.

 

Ścisłe i szczegółowe wyjaśnienie różnicy doprowadziłoby nas do zbyt złożonych technicznych wywodów, ogólne jednak o niej pojęcie można wyciągnąć z przykładu jasnowidzenia w sferze najbliższej fizycznego planu. Eteryczny organizm człowieka znajduje się w najściślejszym związku z jego systemem nerwowym, a wszelkie oddziaływanie na jeden wywiera nieunikniony wpływ i na drugi.
Przy eterycznym widzeniu, które pojawia się sporadycznie czy to u pierwotnych ludzi Afryki czy Zachodniej Europy zaobserwowano, że odpowiednia zmiana nerwowa zachodzi niemal wyłącznie w systemie nerwowym współczulnym, że wszelkie objawy jasnowidzenia uchylają się całkowicie z pod władzy danego człowieka – w istocie rzeczy są raczej podobne do ogólnego głuchego odczucia w całym organizmie eterycznym, niż do wyraźnego i jasnego postrzegania zmysłowego poprzez odpowiednio wyspecjalizowane organy.

 

W okresie dalej posuniętej ewolucji, siły człowieka coraz bardziej skupiają się na rozwoju władz umysłowych, toteż zwykle owo głuche eteryczne odczuwanie czy jasnowidzenie zanika, a dopiero o wiele później, gdy się rozpoczyna rozwój duchowy, powraca ponownie, ale już inaczej. Tym razem zdolność ta jest wyraźna i dokładna, zależna całkowicie od woli człowieka, a przejawia się z pomocą specjalnych organów, i – co jest charakterystyczne – zmiany nerwowe, jakie jej towarzyszą, zachodzą niemal wyłącznie w układzie nerwowym mózgowo-rdzeniowym.

 

Annie Besant tak pisze o tym:

“Niższe formy tak zwanego psychizmu spotyka się częściej u zwierząt i u prymitywnych, ciemnych ludzi, niż u tych, których władze intelektualne są silnie rozwinięte; są one związane z układem nerwowym współczulnym, a nie mózgowo-rdzeniowym. Duże komórki tego układu zawierają znaczną ilość materii eterycznej, stąd większa ich pobudliwość i wrażliwość na powolniejsze wibracje, niż komórek, w których ilość materii eterycznej jest mniejsza. W miarę rozwoju układu nerwowego mózgowo-rdzeniowego i samego mózgu, układ współczulny schodzi do roli podwładnego, a nad jego wrażliwością na różne tak zwane psychiczne bodźce i drgania, górują i tłumią ją silniejsze i ruchliwsze wibracje wyższego układu nerwowego. Wprawdzie w późniejszym okresie ewolucji wrażliwość na wszelkie wibracje psychiczne znów powraca, ale tym razem rozwija się w związku z ośrodkami mózgowo-rdzeniowymi i podlega kontroli woli. Psychizm nieopanowany, histeryczny, którego przykładów spotykamy na nieszczęście tak wiele, przypisać należy niedostatecznemu rozwojowi mózgu i przewadze układu nerwowego współczulnego”.

 

Nieoczekiwane błyski jasnowidzenia zdarzają się też od czasu do czasu u ludzi wysoce kulturalnych i o silnej umysłowości, choć może nigdy nie słyszeli o sposobach wyrabiania podobnych zdolności. w tym przypadku można uważać takie błyski za wskazówkę, iż dany człowiek zbliża się do tego okresu swojej ewolucji, gdy władze te zaczną się w nim przejawiać w sposób naturalny, a ich pojawienie się powinno być jeszcze jednym bodźcem do utrzymywania nadal wysokiego poziomu moralnego oraz spokoju i równowagi myślowej, bez których wszelkie jasnowidzenie jest dla każdego raczej przekleństwem aniżeli dobrem.

 

Jest wiele stopni przejściowych pomiędzy typem człowieka zupełnie niewrażliwego, a posiadającego w pełni rozwinięte i opanowane jasnowidzenie. Zasługuje na uwagę stopień, na którym ludzie, nie posiadający tych umiejętności w zwykłym życiu, przejawiają je jednak w mniejszym lub większym stopniu pod wpływem magnetyzmu lub w stanie hipnozy. W tym przypadku natura psychiczna człowieka jest wrażliwa i odpowiada na subtelniejsze drgania, lecz świadomość nie umie jeszcze używać tej umiejętności wśród licznych, rozpraszających wrażeń zwykłego życia i dopiero chwilowe uwolnienie jej w transie od działania fizycznych zmysłów, ułatwia przejawianie się wyższych zdolności, które się dopiero budzą. Oczywiście, że i wśród typów, które są jasnowidzące w transie, jest wiele stopni jasnowidztwa, od zwykłego, zupełnie nieinteligentnego, chorego człowieka, aż do człowieka, którego zdolność takiego widzenia może być przez magnetyzera całkowicie opanowania i skierowana wszędzie, gdzie zechce, lub do jeszcze wyższego typu, gdzie świadomość raz uwolniona od ścisłego związku z ciałem fizycznym wymyka się też z pod wpływu magnetyzera i ulatuje w dziedziny szerokich, wspaniałych widzeń, gdzie jest zupełnie dla niego niedostępna.

 

Istnieje też inne, dalsze stadium w tym rozwoju, gdy nie potrzeba całkowitego usunięcia wrażeń fizycznych jak w transie, a zdolność nadnormalnego widzenia, choć jeszcze nie przejawiająca się wśród zwykłego codziennego życia, zaczyna działać w pełni, gdy ciało pogrąża się w zwykły sen.
Wielu świątobliwych proroków, o których czytamy, iż byli “ostrzeżeni we śnie przez Boga” lub porozumiewali się z istotami o wiele wyższymi od siebie w ciszy nocnych godzin, należało do tego typu.

 

Większość prawdziwie kulturalnych ludzi posiada już, przynajmniej w pewnym stopniu, ten poziom rozwoju, to znaczy, że władze poznawcze ich astralnych organizmów są już obudzone i czynne, całkowicie zdolne do przyjmowania wrażeń i poznawania przedmiotów, i istot tej sfery. Aby jednak mogli wyciągnąć z tego jakąś korzyść także w swojej zwykłej, fizycznej świadomości, muszą zajść jeszcze dwie zmiany: po pierwsze Jaźń (Ego) powinna jakby zbudzić się, czyli zwrócić uwagę na zjawiska i przedmioty świata astralnego, wydobywając się niejako z zaczarowanego kręgu własnych myśli na jawie, oraz patrzeć świadomie dokoła, obserwować i wyciągać wnioski ze wszystkiego, co zobaczy; po drugie świadomość powinna być utrzymana w stanie czujności podczas powrotu duszy do ciała fizycznego, i to w tym stopniu, aby mogła w pamięci fizycznego mózgu odbić wyraźnie wszystko, co widziała lub czego się uczyła.

 

Najważniejsza jest oczywiście ta pierwsza zmiana; druga w porównaniu do niej nie jest tak ważna.
Skoro właściwy człowiek potrafi korzystać z obserwacji i wniosków, zdobywanych na tej drodze w innej sferze, to choć nie będzie mieć zadowolenia, jakie daje wspomnienie o nich w codziennym życiu, i tak osiąga bardzo wiele.

 

Wielu ludzi pyta, jak te zdolności jasnowidzenia mogą się przejawiać w nich samych, po czym mają poznać, że dosięgli tego punktu w ewolucji, w którym pojawiają się pierwsze słabe przebłyski jasnowidzenia. Pod tym względem zachodzą tak wielkie różnice pomiędzy różnymi typami, że nie można dać jednej ogólnej odpowiedzi, którą można zastosować do wszystkich.

 

Jedni zaczynają widzieć nagle, jakby dając nurka w nieznany świat; pod wpływem jakiegoś niezwykłego bodźca stają się zdolni ujrzeć jeden raz jakieś “uderzenie”, bardzo często, gdy widzenie się nie powtarza, dochodzą do wniosku, że byli tylko ofiarą halucynacji. Inni zaczynają widywać od czasu do czasu świetliste barwy i wibracje aury ludzkiej, jeszcze inni widzą i słyszą coraz częściej, różne barwy i dźwięki, niewidzialne i niesłyszalne dla otoczenia; jeszcze inni widzą twarze, krajobrazy i barwne chmury, unoszące się przed oczami w mroku zanim zasną; najczęściej jednak spotyka się ludzi, którzy zaczynają coraz jaśniej i wyraźniej pamiętać, co widzieli i słyszeli w tej lub innej sferze podczas fizycznego snu.

 

Teraz możemy już przejść do rozpatrzenia różnych zjawisk jasnowidzenia. Różnią się one tak bardzo zarówno rodzajem jak stopniem, że nie jest łatwo rozstrzygnąć, jak będzie je najlepiej poklasyfikować. Możemy je na przykład podzielić według rodzaju używanego wzroku – czy to mentalnego, astralnego, czy tylko eterycznego; możemy równie dobrze zrobić to według stopnia rozwoju zdolności jasnowidzenia, biorąc pod uwagę, czy jest wyszkolony, czy też nie; według tego, czy panuje w pełni nad swoim widzeniem i czy jest ono regularne, czy też widzenia pojawiają się sporadycznie i niezależnie od jego woli, czy wreszcie przejawiają się tylko pod wpływem magnetycznym czy też ta pomoc nie jest konieczna; dalej, czy jasnowidz potrafi korzystać ze swoich zdolności na jawie w pełni fizycznej przytomności, czy też tylko wtedy, kiedy we śnie lub w transie opuszcza chwilowo swoje ciało fizyczne.

 

Każda z. tych różnic ma swoje znaczenie i będziemy musieli wziąć je wszystkie pod uwagę w dalszych rozważaniach, może jednak w podziale naszym będzie najlepiej pójść śladem Sinnetta i przyjąć w ogólnych liniach klasyfikację, którą podaje w swojej książce: “Uzasadnienie mesmeryzmu”, książce, którą można polecić do przeczytania każdemu, kogo interesują zjawiska jasnowidzenia. Rozpatrując przejawy jasnowidzenia, podzielmy je raczej według rodzaju widzenia niż sfery, w której ono działa, tak abyśmy mogli pogrupować przykłady jasnowidzenia w następujące działy:

 

  1. Jasnowidzenie zwykle – czyli otwarcie się wzroku, które pozwala widzieć wszelkie twory eteryczne czy astralne obecne w danej chwili wokół nas, lecz które nie obejmuje zdolności obserwowania odległych od nas miejsc lub scen, nie należących do teraźniejszości.
  2. Jasnowidzenie w przestrzeni – czyli zdolność widzenia wypadków, zjawisk i scen odległych w przestrzeni, zbyt dalekich dla zwykłego wzroku lub zasłoniętych jakimiś przedmiotami.
  3. Jasnowidzenie w czasie – czyli zdolność widzenia przedmiotów i zjawisk oddalonych od obserwatora w czasie, czyli umiejętność patrzenia w przeszłość i przyszłość.

 

Charles Webster Leadbeater – Jasnowidzenie

Udostępnij na: